O mnie

Cześć,

Mam na imię Ewa. Pracuję w firmie komputerowej i tam wykorzystuję ścisłą część mojego umysłu. W domu natomiast, w moim prywatnym azylu, dochodzi do głosu druga część mojego umysłu, ta odpowiedzialna za piękno, tworzenie i wyobraźnię. Tu wyżywam się twórczo pod każdym względem. Jeden z pokoi został zaanektowany na moje narzędzia i materiały i tam mam mój wspaniały skarbiec przydasi, które wykorzystuję w swoich pracach 🙂

Moja przygoda z wszelkimi pracami twórczymi rozpoczęła się około dziesięciu lat temu, kiedy to nagle zorientowałam się, że oprócz zwykłego „bieżącego” trwania muszę jednak robić coś jeszcze. Rodzina, dom, praca, książki, filmy i muzyka to było dla mnie zbyt mało, żeby zająć ręce i umysł. Zaczęłam szukać w internecie informacji na temat szycia, szydełkowania, tworzenia biżuterii, filcowania, kartkowania, pieczenia, gotowania, ozdabiania, itp. Było tego tak dużo, że nie wiedziałam za co zabrać się najpierw. Z początku było chaotycznie i niezgrabnie, nie podobało mi się nic, co robię, bo z niewiedzy i braku doświadczenia wychodziły mniej lub bardziej kulfoniaste twory. Do dzisiaj z odrobiną zażenowania wspominam niektóre moje „dzieła”. Aczkolwiek trening i wrodzony zmysł estetyczny oraz niestety chyba pedantyczność nie pozwoliły długo na siebie czekać i po dojściu do głosu pozwoliły mi znaleźć się tam gdzie jestem teraz a pewnie w przyszłości pozwolą zajść dalej i dalej.

SZYDEŁKUJĘ.

W chwili obecnej „na tapecie” są laleczki i inne stworki amigurumi. W laleczki wkładam całą duszę, siedzę, robię półsłupki, zastanawiam się, liczę, pruję, oglądam, pruję znowu i zaczynam w zasadzie od nowa, bo jedno oczko należało jednak zwęzić w tym a nie innym miejscu a inne jest trochę większe niż pozostałe, a nogi jednak mogłyby być dłuższe, szyja krótsza, sukienka w innym kolorze, itd., itd. Potem dobór fryzury, ubrania, wygląd oczu, wymyślenie historii i voila – laleczka wędruje z takim bagażem doświadczeń do swojej właścicielki.

W moim szydełkowym dorobku znajdują się także torebki, miśki, biżuteria, kominy, mitenki, pudełka na „przydasie”, filcowe kulki i kosmetyki oraz jedna samotna kamizelka. Nie lubię drutów – może kiedyś się jeszcze przekonam ale na razie nie darzymy się jakąś szczególną sympatią.

BAWIĘ SIĘ FILCEM.

Robię kulki a z nich kolczyki i korale, szyję z filcu torebki dla siebie i dzieci znajomych, wymyślam broszki i inne dodatki.

KARTKI.

Swego czasu bawiło mnie również robienie kartek na zamówienie, aż do momentu, gdy ktoś z zamawiających zanegował cenę porównując moje kartki do cen sklepowych niedoróbek. Zrobiło mi się przykro, bo tylko ja wiedziałam ile serca i czasu w nie włożyłam – teraz kartki robię tylko na urodziny, komunie, chrzciny, szkolne podziękowania a i to dla siebie i bliskich znajomych. Każda kartka nawiązuje choć w maleńkiej części do osoby obdarowanej.

BIŻUTERIA.

Trochę za wiele powiedziane, jeśli spojrzeć na niektóre z moich wytworów – nie jestem z nich zadowolona – ot, koralik, bigiel, kółeczko i gotowe. Niektóre jednak są fajne, przemyślane i podobają mi się do tej pory. Szczególną przyjemność sprawia mi spotkanie na ulicy kogoś, kto tą moją biżuterię nosi i na której super to wygląda.

CZASEM GOTUJĘ. CZASEM OZDABIAM TORTY.

Nie lubię gotowania „codziennego”, rutynowego i wg tego samego jednego i niepodważalnego przepisu. Co roku organizuję dwie duże imprezy urodzinowe – męża i moje wspólne z synem. Na każdej z nich serwuję nowe sałatki, nowe danie na ciepło, nowe słodkości i ciekawą zimną płytę. Dania nie są powtarzane, choć na specjalne życzenie kogoś z rodziny czasem robię po raz któryś ulubioną sałatkę.
Nie umiem piec ciast, nie mam swojego wypróbowanego przepisu na biszkopt czy inne. Nie lubię piec ciast – lubię je ozdabiać, lubię zimnne desery lub tzw.ciasta bez pieczenia, dlatego też szczególną frajdę sprawia mi wykonywanie ozdób z marcepanu czy masy cukrowej. Na imprezach królują zazwyczaj oprócz moich cieszących oko słodyczy przede wszystkim sprawdzone i lubiane przez wszystkich ciasta mojej mamy.
Przepisów i inspiracji szukam w internecie, pytam znajomych i prawie zawsze dodaję swoje trzy grosze.
Lubię również próbować dziwnych smaków, nowych połączeń, uwielbiam też kuchnię mojej mamy i teściowej bo to kuchnia tradycyjna.
Na blogu znajdzie się na pewno zbiór tego, co chcę co jakiś czas powtarzać, co jest sprawdzone i smakowało oraz nie zajmuje wiele czasu, wysiłku, umiejętności i pieniędzy. To takie codzienne gotowanie, do którego się wraca.

Żałuję wielce, że nie robiłam zdjęć moich prac, w moim życiu tyle już zrobiłam i nie jest to nigdzie uwiecznione 🙁 Swego czasu padł mi dysk zewnętrzy i straciłam wiele zdjęć, ostatnio po aktualizacji czegoś na serwerze pogubiłam również wpisy i zdjęcia. To smutne ale zarazem jest to dla mnie motywacją, aby zacząć stronę budować od nowa – to już chyba trzecia albo czwarta odsłona Acani.pl.

Witam więc ponownie na blogu Acani. Rozgość się drogi Gościu i wracaj w wolnej chwili. Skontaktuj się ze mną, jeśli zainteresował Cię jakiś post, zdjęcie, sposób wykonania, chętnie odpowiem na Twoje pytania .

Acani.